20 sierpnia 2012

La couleur des sentiments

Czy oglądaliście już film „Służące” w reżyserii Tate Taylor? Jeśli nie, to z pewnością powinniście! Na wypadek, gdy macie do dyspozycji tylko jego wersję w języku polskim lub angielskim, zapraszam chociaż do przeczytania kilku zdań po francusku właśnie na temat tegoż filmu i rozszerzenia własnego słownictwa. Mi udało się kupić „Służące” w trakcie wyprzedaży we Francji w sklepie Virgin (na pewno dostępne są też we FNACu).



"Le film fait surtout la part belle à une formidable bande d'actrices, tour à tour émouvantes, courageuses, révoltées, mais toujours animées d'un profond sens de l'humour"
LE FIGARO ET VOUS

"Une superbe réussite" FEMME ACTUELLE

Adapté du livre à succès du même nom, LA COULEUR DES SENTIMENTS raconte l'histoire de trois femmes du Mississippi dans les années 60. Skeeter, jeune journaliste de retour dans sa ville natale, décide de donner la parole à deux domestiques noires de la petite ville de Jackson afin de faire exploser toutes les règles de la société ségrégationniste jusque là très présentes.

Tout en racontant leurs expériences de femme noire travaillant dans une famille blanche, elles vont lier une très forte amitié, qui va leur donner le courage de dépasser les limites qui régissent leur existence, et les amener à prendre conscience que les frontières sont faites pour être franchies. Pour cela, elles iront jusqu'à mettre tout la ville face au vent du changement.

profond- głęboki
réussie (f)- sukces
natal- rodzinny, ojczysty
donner sa parole- dać słowo (honoru)
afin- żeby; afin de+ inf, afin que+subj
lier amitié- nawiązać przyjaźń
amener (v)- zaprowadzić, prowadzić
conscience (f)- świadomość

18 sierpnia 2012

!

Zapraszam wszystkich
do polubienia "La vie est belle" na facebooku!


Français present


Wczoraj byłam w Empiku i odkryłam tam, nieznany mi dotąd, magazyn dla uczących się języka francuskiego. Na początku popatrzyłam na ¨ Français present¨ dość sceptycznie, nie chciałam wydawać pieniędzy na kolejny ¨wspomagacz¨ nauki, podczas gdy już kilka takich kurzy się w moim pokoju. Ale gdy przeglądnęłam magazyn w środku, decyzje o zakupie podjęłam szybciej. Co możemy w nim znaleźć?
Kilka artykułów na różne tematy: polityka, turystyka, przepisy kulinarne i wiele innych. Zapewniam, że zapowiadają się one bardzo interesująco.
Spójrzcie na tematy z najnowszego numeru:

W każdym z artykułów najtrudniejsze słowa są podkreślone 
i kolejno wypisane z boku każdej strony oraz przetłumaczone, dzięki czemu teksty czyta się dosyć płynnie.
Dodatkowo, niektóre z artykułów można odsłuchać w komputerze lub ściągnąć i przegrać na swoje mp3. Dzięki temu możemy ćwiczyć umiejętność czytania po francusku, obserwując tekst, jednocześnie go słuchając.



Koszt magazynu to: 10, 50zł, jest to dwumiesięcznik.
Więcej informacji na: francais.edu.pl

Czy znacie już ten magazyn? Co o nim sądzicie?

17 sierpnia 2012

Le drive

Czy lubicie robić zakupy? Mam tu na myśli kupowanie produktów spożywczych, stanie w kolejkach, kiedy jesteśmy już zmęczeni po pracy i przepychanie się między półkami i innymi klientami... Owszem, zakupy mogą sprawiać przyjemność, gdy mamy więcej czasu i się nigdzie nie śpieszymy, ale nie zawsze tak przecież jest. We Francji pojawiło się zjawisko zwane ¨Le drive¨ (najbardziej znane jest do tej pory chyba w Anglii), polegające na tym, że zamawiamy produkty przez internet, płacimy za nie kartą online, po czym jedziemy do sklepu tylko po to, by obsługa sklepu zapakowała nam je do bagażnika. O tym właśnie poniższe filmiki...

 



8 sierpnia 2012

StRaSbOuRg

            Dziś nie będę wypisywała francuskich słówek! Za to, dla odmiany, kilka informacji o pewnym francuskim mieście, z którym wiążę wiele wspomnień. 

            Każdy, kto odwiedził już Strasburg, powie zapewne, że to przytulne i urocze miasto. Tym, których jeszcze tu nie było, stolica Alzacji kojarzy się głównie z siedzibą Parlamentu Europejskiego. Mnie natomiast, a spędziłam tu sporo czasu,
z rowerami, bocianami i tarte de flambee...

Z poruszaniem się po Strasburgu nikt nie może mieć problemów. Z jednej części miasta do drugiej, przejedziemy niskopodłogowymi tramwajami, które nigdy nie stoją w korkach i zawsze są na czas. Rozkłady kolejnych przystanków znajdziemy na każdym przystanku. Wydaje się jednak, że miasto nastawione jest na pieszych i rowerzystów i to właśnie ci ostatni stanowią tu liczną grupę. Na dwóch kółkach jeżdżą młodzi i starsi, studenci jak i pracownicy na wysokich stanowiskach. Każdy może wypożyczyć rower w “Velohop”, zarówno na jeden dzień jak i na rok.

A gdzie warto dojechać będąc w Strasburgu? Bez wątpienia do katedry Notre Dame, perły gotyckiej architektury, która została zbudowana pod koniec XIIIw. Kilka razy, stojąc pod katedrą, gdy mocno zawiało (okolice katedry są najbardziej wietrznym miejscem w Strasburgu) i lekko się ściemniało, miałam wrażenie, że przeniosłam się do innego wieku. Katedra zachwyca wraz ze swoją 142 metrową wieżą. Z tą ostatnią związana jest legenda alzacka. Ponoć w podziemiach katedry było jezioro, w którym siedział elf wyłaniający dusze nowonarodzonych dzieci. Na brzegu czaiły się złe duchy, dzieci mogły wydostać się zatem jedynie przez wieżę. Tam już czekał na nie bocian, który zanosił je do rodzin spodziewających się potomka.

No i właśnie… bocian! Jego podobizna jest wszechobecna w miejscach, w których najwięcej jest turystów. Stragany pełne są "bocianich pamiątek", a jego wizerunek można dostrzec m.in. na koszulkach, fartuszkach, ściereczkach kuchennych i pocztówkach.

Nie można pominąć także śródmieścia, wpisanego do UNESCO jako światowe dziedzictwo ludzkości. Otoczone jest one ze wszystkich stron kanałami. Urocze domy, mnóstwo kwiatów… czysty relaks. Warto zajrzeć także na Plac Kleber, gdzie często można napotkać na targ tanich książek i zapłacić grosze za wybrane przez nas utwory po francusku. Owe przysłowiowe grosze to niestety rzadkość w Strasburgu, jest to bowiem miasto drogie. Jeśli ktoś planuje zostać tu na dłużej, proponuję udać się na zakupy do pobliskiego Kehl w Niemczech, gdzie wszystko kosztuje średnio o połowę mniej niż w Strasburgu.

Najpiękniejsza część Strasburga to La Petite France (Mała Francja), typowy dla Alzacji urokliwy zakamarek miasta, z charakterystyczną zabytkową zabudową i licznymi knajpkami. Polecam dotrzeć także do siedziby Parlamentu Europejskiego i Rady Europy.
           
W trakcie spaceru po Strasburgu, warto spróbować tarte de flambee w którejś z restauracji. Ja lubię “Flams” (oddalone dwie minuty od katedry), gdzie za 12 euro każdy do woli naje się tego doskonałego przysmaku, który wyglądem przypomina pizzę. Pycha! Strasburg, jak i cała Francja, to oczywiście również raj dla wielbiących sery i dobre wina.

W stolicy Alzacji mieszka ok. 300 tys. osób, oprócz, rzecz jasna Francuzów, na każdym kroku można spotkać obcokrajowców, szczególnie Marokańczyków, Tunezyjczyków i Algierczyków.
           
Szkoda tylko, że samoloty tanich linii lotniczych nie lądują na lotnisku w Strasburgu. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest przelot do Karlsruhe, niemieckiego miasta oddalonego o 40 minut jazdy autobusem od Strasburga lub do Paryża. Od stolicy Francji już tylko rzut beretem do Strasburga, bo to tylko ok. dwóch godzin jazdy superszybkim pociągiem TGV. Jeśli zarezerwujemy bilety wcześniej na tej trasie (ok. 3 miesiące naprzód), zapłacimy niewiele.
           
Strasburg polecam szczególnie wiosną i latem lub …w grudniu, bo wtedy targ świąteczny (największy i najbardziej popularny w całej Francji) ogarnia całe miasto, a atmosfera jest magiczna, trzeba się jednak liczyć z tym, że będzie tłoczno w tym okresie. Zdecydowanie odradzam październik i listopad, no chyba, że ktoś lubi nieustająco padający deszcz.





















3 sierpnia 2012

Futur proche

Pierwszym z czasów, który omówię na blogu,
jest czas przyszły bliski czyli FUTUR PROCHE.
Dziś kilka informacji o tym, kiedy go używamy i jak go tworzymy... 

FUTUR PROCHE służy oczywiście do wyrażania czynności przyszłych, wskazuje, że coś zaraz zostanie zrobione i mamy sporo pewności, iż dana czynność dojdzie do skutku. Jest to czas bardzo często używany w języku potocznym.

Czas ten tworzymy z czasownika posiłkowego aller (iść, jechać) odmienionego w czasie teraźniejszym oraz bezokolicznika danego czasownika.

czasownik aller (w czasie teraźniejszym, au présent)
+ bezokolicznik danego czasownika (infinitiv)

Dla przypomnienia odmiana czasownika aller:

je vais
tu vas
il/elle va
nous allons
vouz allez
ils/elles vont

Przykłady zdań z użyciem tegoż czasu:
Je vais prendre la douche. - Wezmę prysznic.
Nous allons dîner. - Bedziemy jeść kolację.
Il va venir chez moi.- On do mnie przyjdzie.


Przykłady zdań w czasie futur proche 
z użyciem czasowników zwrotnych:

Ce soir, je vais me reposer.- Dziś wieczorem będę odpoczywać.
Nous allons nous coucher à minuit. - Położymy się o północy.

A zatem, czasowniki zwrotne w czasie futur proche, występują, tak jak inne czasowniki, w bezokoliczniku, zmienia się tylko, wraz z osobą, zaimek zwrotny: 
me, te, se, nous, vous, se. 

1 sierpnia 2012

Coś dla wiecznie początkujących...

Zapewne każdy z Was wie, czym jest tzw. słomiany zapał. Ile razy mieliśmy  pomysł, by zacząć coś robić, nauczyć się czegoś, coś osiągnąć, po czym po krótkim czasie zwyczajnie się poddawaliśmy i brakło nam motywacji na dotarcie do zamierzonego celu? Cóż, taka po części ludzka natura... Ale to nie Ci, którzy porzucają swoje plany czy zamierzenia w środku czy nawet na początku ich realizacji, zdobywają sukcesy.

Pewnie niejednego z Was dopadła kiedyś myśl: wezmę się za francuski od początku roku czy od września czy od poniedziałku i będę się uczyć regularnie.. A później? No cóż, w trakcie pierwszych dni staramy się jak możemy, ale ... po krótkim czasie pojawiają się kolejne wymówki tak, by naukę przełożyć na kolejny dzień, a później znowu na kolejny. Następnie, mówimy sobie, że skoro nie uczyłam/łem się już tydzień, to po co mam się dalej uczyć, skoro mój plan regularnej nauki legł już w gruzach?
Dlaczego jest nam tak ciężko samemu zmotywować się do nauki? Być może u wielu z nas powodem jest brak czasu, choć możemy przeglądać słówka czy słuchać francuskich piosenek nawet w autobusie w drodze do pracy lub szkoły. Innym powodem jest z pewnością to, iż jesteśmy po prostu najzwyczajniej w świecie zmęczeni po wypełnieniu naszych obowiązków. Dlatego starajmy się uczynić naszą naukę przyjemną- zamiast wkuwania słówek, włączmy sobie ulubiony film po francusku.  Bardzo często zniechęcamy się też niepowodzeniami jak np. trudność w zrozumieniu danego zagadnienia gramatycznego. Ale skoro tyle osób zrozumiało przed nami dane zagadnienie, to my też damy radę, co najwyżej zajmie nam to trochę więcej czasu. Nie jest to rzecz nie do zrealizowania!

Czy chcemy być wiecznie początkującymi w nauce francuskiego? Dlaczego ludzie uczą się 10 lat danego języka i dalej nie potrafią się nim posługiwać? Czy naprawdę potrzebujemy aż tak długiego czasu, by rozmawiać po francusku? Oczywiście, że nie. Są tacy, którzy języka obcego potrafią nauczyć się w rok. My też możemy, pod warunkiem, że pomimo, iż czasem nie będzie nam się mówiąc prosto: chciało usiąść i przeczytać coś po francusku, po prostu to zrobimy..., że nawet jeśli nie mamy danego dnia czasu na naukę- znajdziemy choć 5 minut, które być może wydaje się niczym, ale w skali roku 5 minut dziennie oznacza już 30 godzin.

Oczywiście języka nie da nauczyć się od razu, ale rozwlekanie tego w czasie nie ma sensu! Pamiętajmy o tym szczególnie wtedy, gdy nasz zapał ostygnie...

Dobrym pomysłem może okazać się ułożenie w niedzielę planu nauki na kolejne dni. Sami wiemy najlepiej czy zwykle mamy wiecej obowiązków w poniedziałek czy w środę, dlatego możemy przewidzieć, kiedy możemy zaplanować na naukę godzinę, a kiedy 5 minut. Gdy będziemy trzymać się naszego planu, a przy każdym minionym dniu w kalendarzu wstawiać wielki plus za zrealizowanie naszego zaplanowanego działania, z pewnością nasze samopoczucie będzie lepsze i nie będziemy się zadręczać myślami, że znowu kolejny dzień minął (albo tydzień lub miesiąc, baaa nawet rok:d), a ja niczego się nie nauczyłam/łem.

Na samym początku nauki języka widzimy nasze własne postępy: bo oto przecież nauczyłam/łem się liczebników czy nazw zwierząt! Ale w miarę kiedy wiemy coraz więcej, mamy wrażenie, że wiemy mniej. Tracimy kontrolę nad tym ile umiemy, bo nasza wiedza nie jest już tak konkretna, zmierzalna jak na początku. Często mamy wtedy wrażenie, że zatrzymaliśmy się w jakimś beznadziejnym punkcie.. Moja rada: przeczekajcie ten moment i sami zobaczycie juz niedługo, że własnie wtedy staliście tuż przed drzwiami z napisem: Dla mówiących po francusku!

Moi drodzy, dowody na to, że języka można nauczyć się szybciej niż myślicie są! Owszem francuski jest trudny i wymaga wysiłku, ale na pocieszenie zdradzę Wam fakt, iż znam obcokrajowców, którzy po roku nauki  komunikowali się dobrze w jakże trudnym naszym polskim języku! Zatem: do roboty!;) Pamiętajcie, że Wasz wysiłek kiedyś zaowocuje:)